„Jak ja nie lubię tych wystąpień publicznych” – myślała Anna, stojąc na scenie. Jej prezentacja na konferencji zbliżała się właśnie do końca. Ufff….jakoś poszło, zaraz będzie po wszystkim…- kołatała się jej w tyle głowy pocieszająca myśl. To była niezła prezentacja, lecz koniec… żałosny. O ostatnie zdania Anna wymamrotała pod nosem, z tej radości, że koniec wreszcie nadszedł. Mina i postawa wyrażały ulgę. Ostatnie zdanie: ” to by było na tyle, dziękuję Państwu za uwagę…” Anna wymamrotała w pośpiechu, wycofując się już w stronę wyjścia ze sceny. Cały efekt prezentacji prysł.

Stop! Nie uciekaj!

Zakończenie prezentacji jest równie ważne jak początek. I nie chodzi tylko o przekaz, ale też o mowę ciała i mimikę twarzy. Koniec wieńczy dzieło – mówi przysłowie. Wytrzymaj do końca w „postawie mówcy”, pokazującej, że dobrze i pewnie czujesz się na scenie. Nie opuszczaj ramion, nie uciekaj, wypowiadając ostatnie zdania. One muszą wybrzmieć. To z tym ostatnim przekazem chcemy pozostawić odbiorcę. To właśnie puenta – ciekawa, dowcipna, przewrotna – sprawi, że Twoje wystąpienie publiczne zostanie zapamiętane i spełni swój cel.

Co na koniec wystąpienia?

  • Krótkie podsumowanie najważniejszej myśli, zgodnie z regułą PPP. Na początku Powiedz, co chcesz powiedzieć, w rozwinięciu Powiedz to, i na końcu Powtórz, co powiedziałeś. Krótko i treściwie.
  • Wezwanie do działania ( zaproszenie do wejścia na stronę internetową, do zakupu, do odwiedzenia sklepu, etc.)
  • Puentą może być dowcipny filmik, hasło, czy cytat, podsumowujące prezentację.

…I jeszcze jedno…

„Always finish big”. Mówi Garr Reynolds, guru prezentacji I wystąpień publicznych. Radzi, aby na końcu jeszcze wzmocnić przekaz, zaskoczyć czymś widza, przytrzymać jego uwagę – ciekawym zdaniem, fascynującą fotografią na ostatnim slajdzie, dowcipem, krótka opowieścią. Zamiast pocieszyć widownię, mamrocząc: „To by było na tyle” , zaskocz ją puentą: “A, I jeszcze jedno…”

Agata Jakóbczak