I LOVE THIS COMPANY!!!” krzyczał Steven Ballmer, były dyrektor generalny Mictosoftu, wbiegając na scenę. W podskokach docierał do mównicy. I!!! LOVE!!!! THIS!!!!! COMPANY!!!!! – wykrzykiwał, zasapany. Tak zaczynał prezentację. A Steve Jobs? Wypracowany minimalizm, ale ta sama swoboda, to samo panowanie nad sceną i widownią. Och, ci ekstrawertycy! Jakież oni maja parcie na szkło i na scenę, jakże kochają stać (czy raczej biegać) w świetle reflektorów. Takim to dobrze- myśli sobie zwykły śmiertelnik, któremu kazano za kilka dni czy tygodni stanąć przed widownią pełną ludzi i poprowadzić prezentację. Już na samą myśl drży mu głos, pocą się ręce, a ze ściśniętej krtani wydobywa się krótki, świszczący oddech. Gdy zbliża się dzień ‘zero”, jest tylko gorzej. Podczas bezsennych nocy przyszły mówca wyobraża sobie wszystkie wpadki świata, które na pewno popełni na scenie. Wie bez żadnych wątpliwości, że głos będzie mu drżał, na pewno pomyli kolejność slajdów, widownia go wyśmieje, a szef…lepiej nie myśleć.

Tez tak miałam. Bałam się potwornie każdego wystąpienia. Marnowałam szanse, żeby się zaprezentować. Chowałam się w cień, oddając pola innym, wcale nie lepszym, tylko odważniejszym.

Pewnego dnia powiedziałam: dość. Dlaczego inni mogą, a ja nie? I zaczęłam podejmować wyzwania. Trema nie odeszła w niebyt, nadal mi towarzyszy. Ale już potrafię nad nią panować, i przekuć adrenalinę w energię wystąpienia. Polubiłam tremę…i polubiłam wystąpienia! Co mi pomogło?

 

PIĘĆ STRESOŁAMACZY

1. Im mniej niewiadomych, tym większa pewność siebie.

  • Skrupulatnie przygotowuję się do wystąpienia czy szkolenia. Im lepiej opanuję materię, tym jestem spokojniejsza. Robię notatki, wyznaczam najważniejsze punkty zwrotne, i ćwiczę. Nie wolno uczyć się na pamięć, bo wtedy jeśli jedno słowo czy fraza wypadnie z głowy, może zrujnować cały przekaz.
  • Przychodzę wcześniej, żeby zapoznać się z salą, spokojnie podłączyć komputer, sprawdzić slajdy, przygotować flipchart, sprawdzić mikrofon. Tu niespodzianki są niepożądane.

2. Powiedz ciału „nie bój się”!

Oznakami tremy są krótki oddech, drżący głos i niespokojne ręce. Pomagają ćwiczenia oddechowe, które warto zrobić tuż przed wystąpieniem, np. takie:

  • weź głęboki wdech, licząc do siedmiu, i powoli wydychaj powietrze, licząc do 11. Powtórz to kilkakrotnie.
  • wdychaj powietrze powoli przez nos przez kilka sekund, następnie w tym samym tempie zrób wydech przez usta. Powtórz kilka razy.
  • stojąc swobodnie w lekkim rozkroku, wykonaj szybki, pełny wdech, równocześnie unosząc ramiona w bok. Zrób wydech, powoli opuszczając ręce.

 

Przyczyną drżącego, niepewnego głosu jest ściśnięta szczęka, napięte mięśnie szyi i barków. Łatwo jest je rozluźnić, wykonując przed wystąpieniem kilka ćwiczeń:

  • rozluźnij aparat mowy, otwierając szeroko usta, zataczając nimi kółka, powtarzając: łał, łał, aouou, etc.
  • śpiewaj na głos ulubione piosenki po drodze, w samochodzie. Można też przed wyjściem z domu włożyć do ust umyty korek od wina, umieścić go luźno miedzy zębami tak, by nie blokował języka, i recytować powoli łamańce językowe: Wyindywidualizowaliśmy się z rozentuzjazmowanego tłumu. Dromader z Durbanu turban pożarł panu. I tym podobne. Jest nadzieja, że nie tylko rozluźnisz w ten sposób aparat mowy, ale jeszcze zaczniesz się śmiać. Śmiech to najlepsze lekarstwo na tremę.
  • kilka okrężnych ruchów głową pozwoli rozluźnić mięśnie szyi. Luźne skłony jak „szmaciana lalka” pomogą na sztywność barków.

Jeśli boimy się, ze tremę zdradzą drżące ręce, to można w nich trzymać ołówek, „prezentera” do slajdów czy inny gadżet. Byle nie klikać nerwowo długopisem ani nie pomazać nim sobie koszuli.

 

3. Dobry początek dodaje mocy.

Uśmiech, ręce otwarte szeroko w geście powitania, kilka mniej oficjalnych słów na początek zamiast standardowego nudnego wstępu (krótka opowieść , anegdota, pytanie do publiczności) sprawiają, że słuchacze od razu są pozytywnie nastawieni, a mówca zyskuje kilka sekund. Może się rozluźnić, wziąć głęboki oddech i poczuć dobrą energię publiczności. To bardzo pomaga. Ten początek warto sobie kilka razy przećwiczyć, np. przed lustrem. Musi być naturalny, przyjazny, energetyczny.

 

4. Kiedy kawa może zaszkodzić.

Przed i w trakcie wystąpienia piję tylko niegazowaną wodę. Kawa (zwłaszcza z mlekiem), czy herbata, podrażniają i wysuszają śluzówki. Niewskazane przed wystąpieniem są też napoje gazowane. Zawsze podczas wystąpienia mam pod ręką szklankę z niegazowaną wodą. Suchość w ustach potęguje tremę.

 

5. Wszystko jest w głowie.

Przekonałam się, że publiczność wcale nie czyha na mój błąd, potknięcie. Chce się dowiedzieć czegoś ciekawego, odnieść korzyść z mojego wystąpienia. Jeśli mnie samą interesuje to, co mam do przekazania, jeśli jest w tym pasja i pozytywna energia, odbiorcy łatwiej wybaczą wpadkę czy błąd. Nie wybaczą nudy, monotonii. A jeśli zdarzy się wpadka? Najlepszym lekarstwem jest uśmiech i dystans do siebie. Nie bójmy się wpadek- one potrafią ubarwić wystąpienie, a naturalna reakcja na wpadkę pozwoli zyskać sympatię publiczności.

Pamiętaj, nie taki diabeł straszny, jak go malują. Nie takie straszne wystąpienie, jak je maluje zestresowana wyobraźnia! Jeśli chcieliby Państwo lepiej przygotować się do wystąpień medialnych zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą.

 

Agata Jakóbczak