Niezłą zagwozdkę sobie zadałam. Jak zacząć wpis o tym, jak zacząć? Że najważniejszy w wystąpieniu publicznym jest mocny początek? Że kilka pierwszych sekund decyduje, czy ludzie będą chcieli cię słuchać?

Wszyscy to wiemy. A potem większość mówców wychodzi na scenę i mówi:  Dziendobrypanstwuzebralismysięzokazji… jubileuszunaszejjfirmyajanazywamsięjankowalskii postaramsięniezająćpaństwuwieleczasu….
Nudne? Nudne okropnie! Tak rozpocząte wystapienie publiczne jest już raczej skazane na porażkę!  No dobrze, to jaki wybrać początek? Intrygujący? Szalony? Wciągający? Zastanawiający?

Można zacząć przemówienie historią, można pytaniem, można dowcipem. Nie wolno – nijako, bezbarwnie, przeciętnie. Takie banalne wstępy są killerami prezentacji. Od razu ziewamy. Pierwsze 30 sekund decyduje o tym, czy odbiorcy będą chcieli nas słuchać, czy też zaczną sprawdzać co słychać na facebooku. Trzydzieści sekund. Tyle mamy czasu, żeby zbudować więź z publicznością. Potem wystarczy ją tylko utrzymać:-)

Opakowanie decyduje

Początek wystąpienia publicznego jest opakowaniem. Opakowanie musi być na tyle intrygujące, przyciągające uwagę, abyśmy chcieli zajrzeć do środka.
Ale odpowiednie opakowanie, w naszym przypadku dobry początek, powinien też być uzależniony od dwóch czynników:
– do kogo mówimy
– kim jesteśmy, lub kim chcemy być w tej prezentacji.

Początek przemówienia musi zafascynować, zainteresować osoby, które siedzą na widowni. Ważne jest więc, abyśmy wcześniej wiedzieli do kogo chcemy trafić z przekazem. Ktokolwiek tam jest, nie wolno nam rozpocząć nudno i banalnie, w stylu: Dzień dobry, nazywam się X, jestem z firmy Y, i opowiem Państwu dzisiaj o wynikach naszej sprzedaży. Taka wypowiedź zabije każdą prezentację, niezależnie od widowni. Ale im początek będzie bliższy oczekiwaniom odbiorców, im silniej zasygnalizuje, że usłyszą coś, co będzie dla nich ciekawe i wartościowe, tym łatwiej będzie zatrzymać ich uwagę.

Początek przemówienia powinien też być spójny z osobowością, charakterem mówcy. Inaczej widownia od razu pozna fałsz. Jeśli potrafisz „spalić” każdy dowcip, raczej nie staraj się zaczynać od niego prezentacji, bo efekt będzie odwrotny do zamierzonego. Wtedy bezpieczniej jest zacząć od historii z życia lub zaskakującego pytania. Trzeba być wielkim ekstrawertykiem, żeby odważyć się na rozpoczęcie prezentacji tak jak to zrobił Steve Ballmer z Microsoft. Ryzyko jest spore:-)

Trzy sposoby na mocny początek

Biorąc pod uwagę powyższe zasady, wybierzmy jeden z trzech sposobów na rozpoczęcie przemówienia. Można też je połączyć.
– Historia z życia – krótka, interesująca i nawiązująca do dalszej części wykładu. Ludzie lubią słuchać prawdziwych historii. To przemawia do wyobraźni. Tak rozpoczął swoje wystąpienie  na ted.com Jacek Walkiewicz:

– Pytanie, zmuszające do zastanowienia, albo wymagające odpowiedzi widowni. Dobre są pytania przewrotne, zaskakujące. Taki początek od razu angażuje słuchaczy.
– Szokujące, ciekawe dane statystyczne, fakty, nawiązujące do tematu naszej prezentacji. Jamie Olivier tak rozpoczął jedną ze swoich prezentacji: Sadly, in the next 18 minutes when I do our chat, four Americans that are alive will be dead through the food that they eat. Przemawia do wyobraźni?

Wybierzmy taki początek, który jest nam najbliższy. Najważniejsze jest, aby od pierwszych chwil zawładnąć widownią,budując słowami obraz, emocję, pasję. Tylko wtedy słuchacze będą chcieli z nami zostać do końca.